Malowane krzesła... i mini jadalnia w wiosennym wydaniu...



Witajcie Kochani!

Na wstępie jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze pod ostatnim postem...

Mnie moja nowa stara szafka rtv bardzo przypadła do gustu ale nie sądziłam, że aż tak bardzo spodoba się Wam... ;)

Pozostajemy w temacie związanym z wiosennymi zmianami w salonie i mojej ulubionej kolorystyce + mięta, która ostatnio zadomowiła się u nas na dobre ;)











Jesienią nasza mini jadalnia wyglądała tak:






---> http://itscosyhere.blogspot.com/2015/11/ribba-po-raz-pierwszy.html



a w zimie tak: 





---> http://itscosyhere.blogspot.com/2015/12/swiateczna-ribba.html




Motorem do zmian na wiosnę była nieodparta pokusa postawienia sobie przy stole krzeseł "z różnej parafii" ;)

Wersja obecna to tylko wstęp do zmian, które nastąpią już niedługo a których początkiem będzie odnowienie bardzo starego krzesła. Poluję na kolejne egzemplarze więc mam nadzieję, że spełnię swoją zachciankę wcześniej niż później ;)

Ale do rzeczy. 

Jak wiecie jestem w posiadaniu farby w bardzo ładnym miętowym odcieniu i postanowiłam znowu coś nią pociągnąć ;)







Padło na zwykłe drewniane krzesło, a raczej trzy krzesła - z tym, że każde dostało inny kolor - czarne powędrowało do mojego kącika do pracy a białe i miętowe do stołu.








 




Idąc za miętowym ciosem i chcąć zużyć resztę miętowej farby, która została mi na pędzlu pomalowałam delikatnie biały wianek tak by wewnątrz pozostał on biały:









Obok niego do butelki włożyłam krzaka (nie pamiętam jak to się nazywa, a kupiłam to w tamtym roku na Wielkanoc właśnie;) a na nim zawiesiłam moje ulubione centkowe jajka.


Na koniec na stole postawiłam dwie doniczki z owsem w towarzystwie moich wielkanocnych jajek zrobionych rok temu.

















Tym oto sposobem powstał wiosną pachnący kącik.

































Przysiedlibyście na chwilkę? ;)

Kolejny post to będzie już całość salonu przygotowana nie tyle na Wielkanoc co na początek wiosny. 

Już teraz zapraszam! :)


Miłego popołudnia!




28 komentarzy:

  1. Oj wiosna pełną parą! cudnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby jeszcze tak za oknem sie pojawiła... ;)
      :*

      Usuń
  2. Chcę wypić kawę w tym kąciku i usiąsc na miętowym krześle. Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  3. teraźniejsza wersja podoba mi się najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny kącik ;-) ta gałązka na polce to przypadkiem nie jest wierzba mandzurska?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo! tak, tak! To jest chyba ta wierzba! :)))

      Usuń
  5. Edytka, kącik cudowny. Taki jasny i przytulny. Rewelacja. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzebuję terz jeszcze więcej niż zwykle jasności i przytulności... ;)
      Pozdrawiam!
      :)

      Usuń
  6. Śliczne i pomysłowe jaja :), a krzesełko prezentuję się o wiele lepiej!
    Ściskam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jajka zrobiłam rok temu i mnie samej tak się podobają, że nawet nie myślałam o robieniu nowych w tym roku ;)
      O dziwo zachowały się bez żadnego uszczerbku ;)
      Ściskam!

      Usuń
  7. Świąteczna atmosfera, ja też zrobiłam dwa wspaniałe jajka. Przyślę pani mailem zdjęcia;)))))
    O jak miętowo i ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Super metamorfoza, uwielbiam kolorowe krzesła :D Miętowe jest cudne ;)
    Pozdrawiam :)
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój flirt z miętą trwa od jakiegoś miesiąca ale coś czuję, że będzie z tego coś poważniejszego... ;)

      Usuń
  9. Usiadłabym na tej mięcie :)
    Kolorowe krzesła są bliskie memu sercu bo sama mam każde z innej parafii ;)
    Bardzo mi się podoba Twój kącik jadalny - jest jasno, wiosennie i świeżo! :)
    A co to za kochany psiur wkradł się na jedno zdjęcie? ;)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz takie krzesła? Każde inne? Pokazywałaś je już? Jakoś mi umknęły!
      Muszę zaraz trochę u Ciebie poszperać za nimi... ;)))
      Ja muszę mieć każe inne i najlepiej jak najstarsze... bo się uduszę! :)))
      A ta psina to nasza psina - Bruno - nasz labrador ;)
      ściskam! :) :*

      Usuń
    2. Mam :) Widziałaś je, ale wieeeki temu (no dobra, rok temu) ;)
      http://pozytywny-design.blogspot.com/2015/04/odnawiamy-stare-krzeso-diy.html
      Kiedyś chciałam Eamsy, ale teraz moich babcinych nie zamieniłabym na inne :)
      P.S. Mam słabość do czarnych labradorów, za sprawą pewnej psiny Luny :)


      Usuń
    3. No tak! :) Przeciez nawet komentowałam, jak bardzo mi się podobają! :))))
      Ostatnio stwierdzam, że ciąża rzuciła mi się na pamięć!
      :)))))))

      Usuń
  10. Super jest z tą miętą, ja też ostatnio czuję miętę, to jakaś choroba czy co?
    Wijesz gniazdko :-D
    PS. Nadal szukasz patyczaków, bo mam na zbyciu? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiję, wiję... już trzeci raz w swoim życiu hahahah ;)
      Masz takie patyczaki? Ile? Za ile? ;)))))))))
      I nie chcesz ich????????????

      Usuń
  11. Cudowny jest ten miętowy kolor. Wasza jadalnia dzięki temu kolorowi ożyła.
    Pozdrawiam, Monika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! :)
      Bardzo mi miło! :)
      Niestety moja ręcznie robiona miętowa farba już się konczy i będę musiała ponownie sobie jej namieszać... bardzo jestem ciekawa czy uda mi się uzyskać ten sam odcień... ;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. Witam. Czy farbą miętowa to gotowy kolor czy mieszany (w jakich proporcjach)? Jak było malowane krzesło? Czy najpierw rozłożone a potem te ukryte fragmenty? Czy farbą nie ściera się podczas składania? Będę wdzięczna za odpowiedz bo mam takie samo krzesło do renowacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj!
      Moja miętowa farba to biała farba pomieszana "na oko" z pigmentem WIOSENNA ZIELEŃ - mieszałam całą puszkę 0,7l takiej farby a pigmentu dodałam dosłownie kilka kropel (zawsze lepiej dodać mniej niż więcej;)
      Krzesło było malowane w całości, wystarczy dobrze pokombinować i można dotrzeć farbą wszędzie. Ja pędzelkiem malowałam trudno dostępne frabmenty a wałkiem płaskie powierzchnie. Nałożyłam dwie warstwy i na koniec matowy lakier. Nic się nie ściera podczas składania ale ja i tak rzadko je składam ;)
      Życzę powodzenia w malowaniu!
      :)

      Usuń
  13. Miętowe krzesełka .. mniam ;) Bardzo mi się podoba. Też mam w domu różnokolorowe krzesła i do tego każde inne. W ogóle zauważyłam, że tak różnorodność to ostatnio bardzo silny trend (co mnie niesamowicie cieszy, bo trafia w moje gusta. Trzeba tylko pamiętać, żeby oprócz wyglądy były to również wygodne krzesła. Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie zgadzam się z Tobą - wygoda najważniejsza! Te moje krzesła to taki etap przejściowy był bo docelowo szukam innych - ale warunek jest jeden - każde inne i każde z duszą... ;)
      Pozdrawiam serdecznie! :)

      Usuń

Copyright © 2014 It's cosy here ... , Blogger