Drugie życie stolika  z wystawki...

Drugie życie stolika z wystawki...


Dzień dobry!

Lato w pełni, pogoda sprzyja majsterkowaniu na balkonie więc nic tylko  zabrać się za furę mebli, mebelków i innych drobiazgów czekających cierpliwie na swoją kolej w piwnicy ;) 

Tym razem chciałabym Wam przedstawić metamorfozę stolika, który jakiś czas temu przywiózł mi mój Tata z Niemiec. Wystawiony przed dom (kiedy takie wystawiki i u nas staną się normą!??), stary, mocno zniszczony, piękny - takiego go poznałam...






Nie, nie, nie od razu był biały... przez kilka miesięcy czekał aż podejmę ostateczną decyzję co do jego dalszych losów. 





Powyższe zdjęcie tego nie pokazuje ale ten stolik był w bardzo kiepskim stanie i aż prosił się o szpachlowanie, szlifowanie i ponowne malowanie. 

Ostatecznie zdecydowałam się na pomalowanie go na biało chociaż chodził mi też po głowie kolor szary.






W międzyczasie kolejny raz poprzestawiałam meble w salonie i teraz stolik stoi między kanapą a wiklinowym regałam tworząc tym samym jeden z moich ulubionych kątów w domu...






Mam nadzieję, że to drzewko oliwkowe przeżyje dłużej niż miesiąc... ;) tak bardzo mi się podoba...






Co myślicie o tym stoliku...hmm? :)

Wspaniałego dnia Wam życzę!

Lato- trwaj!


Edyta.

Stara beczka i reszta kącika telewizyjnego...

Stara beczka i reszta kącika telewizyjnego...



Dzień dobry!

Właśnie mija rok od czasu kiedy zmieniliśmy mieszkanie. Od momentu kiedy pokazałam Wam nasz salon po remoncie, o tutaj --->


 już chyba z milion razy coś tu poprzestawiałam. Pojawiały się całkiem nowe meble i dodatki i takie nowe, które są już bardzo stare... a którym postanowiłam dać drugie życie ;) 

Dzisiaj chciałabym Wam pokazać jak zmienił się nasz kącik telewizyjny.




Z chwilą kiedy nasza Malutka zaczęła raczkować a potem zbierać się do chodzenia musieliśmy podnieść telewizor wyżej, tak żeby był poza jej zasięgiem. 
Zrezygnowaliśmy wtedy z mojej odmalowanej szafki rtv, o tej ---> 


a telewizor postawiliśmy na komodzie, która stała już w salonie. 




Okazało sie jednak, że ta komoda sama w sobie jest "zbyt" nowa i czułam ogromną potrzebę żeby postawić obok niej coś starego i z charakterem. 
Wybór padł na jeden z dwóch wiklinowych regałów, które czekały w piwnicy na swój czas.





Pomalowałam go na biało i postawiłam obok komody.





Dacie wiarę, że kwiatek ze zdjęcia z niepomalowanym regałem to ten sam, który stoi na pieńku?  Minęły tylko dwa miesiące a ten wariat tak urósł!

Komoda i regał stały sobie tak chwilę do momentu aż pewnego dnia znalazłam u rodziców starą drewnianą beczkę i absolutnie się w niej zakochałam! Do tego kwiatek, którego Mama chciała się właśnie (nie wiedzieć czemu) pozbyć i byłam w siódmym niebie :)))






Jak widzicie moja beczka stoi taka jaką ją znalazłam - no dobra, porządnie ją wymyłam ;) i tyle, dałam sobie czas na to, żeby zdecydować w jakiej formie chcę ją mieć. 






Teraz jet idealnie. Zaplanowałam jeszcze jeden element nad telewizorem po lewej stronie i będzie tak jak lubię. 






Jest i on - mój czarnuch :)

Pojawiło się też bardzo dużo kwiatów, których woli przetrwania nie mogę pojąć ;))) ale o tym będzie kolejny post ;)






















Jestem bardzo ciekawa czy Wy też bylibyście skłonni postawić taką beczkę w salonie i się z niej cieszyć...hmm? ;) 

Miłego dnia i do następnego! :)

Edyta.
Kołderkowo-bobbinowe DIY dla Niej...

Kołderkowo-bobbinowe DIY dla Niej...



Hello!

Powoli kończę urządzać pokój mojej małej Ślicznoty ale zanim wszystko będzie tam tak jak lubię to zobaczcie w jaki sposób wykorzystałam jedną z kołderek, których trochę mi się uzbierało przez 5 lat;)






Tak jak powiedziałam kołderek mam dużo więc nie było mi żal zaryzykować i jednej zrobić małą operację. Zdecydowałam się na wycięcie króliczka, którego następnie obszyłam. 
A czym?





Obszyłam go Bobbinowym sznurkiem, a dokładnie przyszyłam sznurek do królika tak żeby ukryć miejsce cięcia a następnie szydełkiem wykonałam resztę ;)











Króliczkowa mata do zabawy jest dwustronna - na drugiej stronie w ruch poszedł ziemniakowy stempel i czarna farba do tkanin.



















Taką właśnie matę ma Nasza Ryba w swoim pokoju a o reszcie napiszę już niedługo.

Miłego wieczoru!

Edyta




Klatka w nowej roli...

Klatka w nowej roli...


Dzień dobry!

Hmm, dziwnie tak zasiąść przed komputerem i znowu pisać sobie posta... ;) 
Zbierałam się do tego od jakiegoś czasu ale po tym, jak już kolejna osoba powiedziała mi, że chyba coś jest nie tak z jej komputerem bo kiedy wchodzi na mojego bloga to tam ciągle Święta  (nie Wielkanocne, Bożego Narodzenia Święta! :))) ) to naszła mnie na to ogromna ochota :)

Jak widzicie w tak zwanym międzyczasie zmienił się trochę wygląd bloga, zmieniłam się trochę ja... ale potrzebne były te dalikatne zmiany. Zmieniło się też Nasze mieszkanie i mam nadzieję, że powoli nadrobimy wszystkie zaległości. 

Dzisaj mam dla Was pomysł na wykorzystanie starej klatki po króliczku ;) 





Od razu uprzedzam, że żaden króliczek tutaj nie ucierpiał i nie stracił mieszkanka - klatkę dostałam od znajomej, która znalazła ją u siebie w piwnicy. Doszłyśmy do wniosku, że pewno musi to być klatka po jakimś zwierzaku ale głowy nie daję. 

Najważniejsze, że świetnie sprawdza się teraz jako koleny gazetnik w moim kąciku biurowym.








Jedyne co z nią zrobiłam to pomalowałam na czarno i postawiłam pionowo.









Na zdjęciach widzicie też jelonka autorstwa mojego Teścia. W ostatnim czasie narysował dla mnie pastelami kilka zwierzaczków :)

Fajnie było coś tu znowu nabaźgrać... już planuję kojeny post a Wy koniecznie dajcie znać co myślicie o takiej wersji gazetnika!

Hu,hu,ha - hu,hu,ha - nasza zima zła... ;)
Piękną mamy zimę tej wiosny, nie? :)))

Miłego dnia!

Edyta.


Dekoracje z brystolu...

Dekoracje z brystolu...


Witajcie!

Już myślałam,że się nie uda nic więcej napisać do Was przed Świętami ;)

Ale są - tak rzutem na taśmę - trzy propozycje świątecznych (i nie tylko) dekoracji wykonanych z brystolu.


Modrzewiowa choinka...

Modrzewiowa choinka...



Witajcie!

Jak tam Wasze przygotowania do Świąt? ;)

Nie wiem jakim cudem, ale u mnie wszystko już gotowe - ufff - to co zaplanowałam to zrobiłam.

Zielonej choinki jeszcze mi tylko brakuje ale jej koleżankę już mamy ;)



Copyright © 2014 It's cosy here ... , Blogger