Zielona panna...
Uff, zdążyłam przed Świętami chociaż z jednym postem... ;)
Jak zaraz zobaczycie udało się uruchomić aparat ale to, że tak nagle przestał działać znaczy tylko jedno... przyjdzie się nam niedługo pożegnać.. bo i jakość zdjęć już nie ta... cóż, a może to dobrze... ;)
Tak czy tak, zaczynamy od końca... ;)
Dzisiaj nasza tegoroczna zielona panna... mała, a na niej tylko moje lampki ping pongi i kilka papierowych gwiazd w czerwonym kolorze... ;)))
I cóż poradzę, że właśnie na taką bidulkę miałam ochotę w tym roku... ;)))
A Pan Mąż jak zwykle nie zawiódł ;)





